Dziennik Świecoholika - marzec i kwiecień 2019

Drodzy Czytelnicy! Post miał pojawić się 1 kwietnia, jednak w wyniku natłoku obowiązków i braku weny na zdjęcie marcowej edycji Dziennika, postanowiłem złożyć marcowy i kwietniowy Dziennik w jeden post. Witam się z Wami już w maju i zapraszam do lektury! Co paliłem przez ostatnie dwa miesiące? Przekonajcie się sami!


MARZEC

1 marca - miesiąc rozpocząłem od palenia.. niczego.
2 marca - drugi dzień przyniósł już większy wachlarz zapachów, coś się zadziało. Lemon Vanilla Sorbet od The Country Candle, Awakening od Village Candle i Sun Drenched Apricot Rose od Yankee Candle.
3 marca - kocham Morelową Różę z YC, dlatego dzisiaj też znów "była grana". Bergamot&Honey w puszce od The Country Candle, to kolejny zapach, który towarzyszył mi tego dnia.
4 marca - Pink Pepper & Pomegranate marki The Country Candle to kolejna nowość w mojej kolekcji - pieprzny, a zarazem lekko słodki. Red Raspberry YC w wosku powoli wprowadza w moim domu letnie, owocowe klimaty.
5 marca - Rain Blossom VC i Watercolors od Kringle to zapachy, którymi starałem się przywołać wiosnę.
6 marca - Vanilla Lime Sorbet TCC i Sun Drenched Apricot Rose, czyli "odgrzewany kotlet" sprzed kilku dni.
7 marca - tylko na chwilę Watercolors, już pod koniec dnia (ale bez pustej szklanki pomarańczy) i poszedłem spać. Oczywiście po zgaszeniu świecy ;)
8 marca - dzień wolny od palenia.
9 marca - średnia Watercolors paliła się dziś cały dzień. I w końcu się udało, kolejne denko!
10 marca - Awakening VC i Bergamot&Honey w puszce wprowadziły mnie w wiosenny klimat.
11 marca - Rain Blossom Village Candle i nieco zapomniana przeze mnie Vanilla od Yankee Candle wjechały dziś na salony.
12 marca - kończę wosk Red Raspberry 
13 marca - Bergamot&Honey to zdecydowanie mój ulubiony zapach ostatnimi czasy. Słodki, ale z jakąś ostrą, intrygującą nutą. Ciężko przyrównać go do czegokolwiek, jego po prostu trzeba powąchać i z automatu zakochać!
14 marca - wolne!
15 marca - ponownie brak weny...
16 marca - Pink Pepper & Pomegranate, a więc kontynuujemy palenie świeczek w puszkach.
17 marca - Lemon Pound VC i Blueberry Scone Yankee Candle stworzyły pyszny, jedzeniowy nastrój w tę niedzielę.
18 marca - Pink Pepper & Pomegranate, serio to już chyba uzależnienie.
19 marca - i... znowu puszka. Tym razem Vanilla Lime Sorbet,  później w ruch poszły Fresh Starwberries i Wild Lilac od Village Candle.
20 marca - Lemon Pistachhio, którego dość długo nie paliłem i całkowity relikt w mojej kolekcji, Millefiori MilanoVanilla & Wood
21 marca - pierwszy dzień wiosny. Z wrażenia aż zapomniałem cokolwiek odpalić!
22 marca - Sun Drenched Apricot Rose - no cóż poradzić, kocham wielką miłością!
23 marca - powrót wosku Seaside Woods od Yankee Candle oraz.. no tak, puszka. Znowu. Bergamot&Honey. Naprawdę, puszki mnie zniewoliły!
24 marca - Pink Pepper & Pomegranate. Tu już nie ma co dodawać, tylko czas się leczyć.
25 marca - Lemon Pistacchio VC  i Seaside Woods, czyli jedzeniowo i letnio.
26 marca - Seaside z wczoraj, później wkracza gwiazda wieczoru, jeden z moich ulubionych zapachów, Flowers in the Sun Yankee Candle.
27 marca - Flowers in the Sun w dalszym ciągu, a wieczorem rzadki gość mojej podstawki pod świece, a mianowicie Ginger Macaron Woodwicka.
28 marca - doprawdy, nie wiem co takiego mają w sobie puszki, ale rozkochały mnie w sobie bez pamięci. Pink Pepper & Pomegranate znowu "na kozetce".
29 marca - kolejny wolny dzień od palenia.
30 marca - kwiatowo. Sun Drenched Apricot Rose i Wild Lilac rozhulały u mnie wiosnę na dobre.
31 marca - Lemon Pound Cake rozpoczął mój dzień w dobrym smaku, kontynuację tego pysznego dnia stanowiła świeca Rhubarb Lemonade (obydwie od Village Candle), która przypomina mi bardzo wycofaną Strawberry Lemonade Kringla. Wieczorem przypomniałem sobie o samplerze Tulips od Yankee Candle, który leżał w pudełku. Pokroiłem na pół i "weszło" ;)

KWIECIEŃ

1 kwietnia - ostatnio pierwsze dni miesiąca nie służą mi ewidentnie w paleniu świec.
2 kwietnia - Prosecco Sparkler to kolejny hit. Kolejna puszka, kolejny zachwyt. Słodki, musujący. W odróżnieniu do Elderflower Prosecco Village Candle z serii metalicznej, ten jest dużo bardziej wakacyjny. "Srebrne Prosecco" jest według mnie bardziej eleganckie i po prostu bardziej nadaje się na chłodniejsze dni. Prosecco Sparkler to z kolei bardzo lekki, "bąbelkowy" zapach. Jak widać, jedno Prosecco drugiemu Prosecco nierówne ;) 
3 kwietnia - nic.
4 kwietnia - Flowers in The Sun, a więc wiosna w pełni. 
5 kwietnia - też nic.
6 kwietnia - do gry wraca Vanilla Yankee Candle. To taki ładny zapach, zdecydowanie muszę palić go częściej!
7 kwietnia - puszki! Znowu puszki! Vanilla Lime Sorbet i Fig&Cassis z nowej serii Fragrant Orchard, czyli moja kolejna big love. Słodko-cierpki zapach, bardzo nieoczywisty. Ciężko go jakkolwiek scharakteryzować, jednak wart jest poznania. Wytrawne, eleganckie owoce.
8 kwietnia - znowu wolne.
9 kwietnia - ale jak to?! Coś ostatnio za dużo tych wolnych od palenia dni, nieprawdaż?
10 kwietnia - Bergamot&Honey TCC. To już obsesja. Poważnie.
11 kwietnia - Bergamot&Honey. To już koniec! Nie ma już nic, bo puszeczka zdenkowana! Trzeba robić zapas!
12 kwietnia - Vanilla Lime Sorbet, na otarcie łez po wczorajszym denku, pocieszam się.. puszką.
13 kwietnia - wygrzebałem z szuflady mini glass Village Candle o zapachu Brownie Delight. Trochę czekolady nie zaszkodzi ;)
14 kwietnia - i znowuż Brownie, na osłodę trochę czekoladki z małego szkiełka, jak wczoraj. 
15 kwietnia - debiut wosku Moonlit Blossoms Yankee Candle. Dla mnie pachnie jak połączenie Autumn Glow i Whiskers on Kittens z jeszcze większą domieszką owoców. Wart wypróbowania. 
16 kwietnia - kolejny dzień wolnego
17 kwietnia - i znowu...
18 kwietnia - relaksuję się Prosecco Sparkler - nie idzie w głowę, a w nos ;)
19 kwietnia - Moonlit Blossoms jeszcze raz i żegnam kolejną tartę. Pewnie jeszcze do niego wrócę.
20 kwietnia - powrót ulubieńca, Sun Drenched Apricot Rose.
21 kwietnia - Awakening Village Candle umiliło mi wielkanocną niedzielę.
22 kwietnia - Wild Lilac i  Awakening, doskonałe na wiosenny Lany Poniedziałek. Toucan Play That Game od Ashleigh&Burwood powrócił w wielkim stylu. W tym roku będę go palić zdecydowani częściej!
23 kwietnia - i ponownie Tukan!
24 kwietnia - Wild Lilac dobija do dna. Mimo małego słoika, starczył mi naprawdę na długo.
25 kwietnia - Wild Lilac - dzięki, że byłeś, będę Cię miło wspominać!
26 kwietnia - Delicious Guava Yankee Candle, czyli mój niekwestionowany letni ulubieniec pojawił się w piątek. Dzień był bardzo letni, a więc do takiej pogody grzechem byłoby wybrać coś ciężkiego.
27 kwietnia - Awakening czyli znowu wiosna pełną gębą, wieczorem zaś relaks przy Vanilla Yankee Candle. 

Tak oto prezentuje się mój dwumiesięczny dziennik. Jak widzicie, dużo dni wypadło mi z kalendarza, gdyż po prostu nie zawsze miałem głowę do tego, by cokolwiek palić. Jak pewnie widzicie, zdecydowanie mniej kupuję, a to dlatego, że mam obecnie trochę inne priorytety. Teraz skupię się raczej na redukcji zapasów, niż obsesyjnym powiększaniu kolekcji. Mam nadzieję, że latem uda mi się zrecenzować dla Was nowości Goose Creek, na które czekam z niecierpliwością, jednak budżet póki co muszę kierować na co innego ;) To tyle ode mnie.

A jakie zapachy towarzyszyły Wam w ostatnim czasie?

2 komentarze:

  1. Ja również ostatnio wypalam zapasy- ostatnio zdenkowałam Peanut Butter Sugar Goose Creek, żywot kończy również Peanut Butter and Jelly, ale to akurat zamierzone działanie-nowości muszą się gdzieś zmieścić! 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulacje :) Ja stwierdziłem, że im dłużej mam jakiś zapach, tym bardziej mi się on "opatruje", więc pozbywam się staroci, by też robić miejsce na nowe. A lista jest dłuuuga.

      Usuń

Drogi Czytelniku! Pisząc komentarz na moim Blogu zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych. To samo tyczy się obserwowania Bloga. Wszystkie Twoje dane są bezpieczne i używane jedynie w celu publikacji komentarza - w każdej chwili możesz mieć do nich wgląd - możesz też wnieść o skasowanie swojego komentarza lub jego zmianę.