Luksusowy kocyk, kaszmirowy sweterek - Warm Cashmere od Yankee Candle

Witajcie po bardzo długiej przerwie! Od ostatniej recenzji minęło ponad 2 i pół miesiąca, wakacje jak co roku zamiast zrelaksować, wykończyły mnie kompletnie (dzięki temperaturom dziesięć razy bardziej niż zwykle), więc tym razem jeszcze bardziej czekam na ochłodzenie i generalnie nadejście jesieni. Pod każdym względem. Dzisiejszy dzień jest na całe szczęście chłodniejszy, a co za tym idzie pozwala wyciągnąć z szafy i odpalić nieco cięższe zapachy - takie, które jeszcze dwa tygodnie temu przygniotłyby nas niczym zawodnik sumo modelkę Victoria's Secret. Dawno nie recenzowałem nic z Yankee Candle, więc dzisiejszą recenzję poświęcę właśnie jednemu z zapachów tej marki. Dzisiejszy wpis będzie trochę sentymentalny, ponieważ od recenzji wosku tegoż zapachu wszystko się zaczęło. A zatem, bez zbędnego przedłużania, zapraszam na recenzję Warm Cashmere!

warm cashmere yankee candle jesień 2018 q3

Nie każdemu chce szukać się w trzewiach Bloga recenzji wosku, dlatego przypomnijmy nuty zapachowe:


nuty głowy: muśnięta słońcem pomarańcza 
nuty serca: kaszmirowe drewno, złoty bursztyn, kardamon
nuty bazy: kremowe drewno sandałowe, francuska wanilia, paczuli, piżmo.

W świeczce na sucho czuć faktycznie coś a'la kaszmirowy sweterek spryskany luksusowymi perfumami. Wybija się słodka, szlachetna wanilia, połączona z nutami drzewnymi, również dość słodkimi - to zapewne zasługa drewna sandałowego. Do tego piżmowe podbicie z nutką pomarańczy/neroli. Całość zarówno wizualnie jak i pod kątem projekcji zapachu prezentuje się bardzo ekskluzywnie. Już sama etykietka przywodzi na myśl wieczory spędzone pod eleganckim kocem z filiżanką ulubionej herbaty. Całość zwieńczona beżowym kolorem wosku. Dla mnie ideał! Zapach raczej uniwersalny, myślę, że spodoba się zarówno męskiej, jak i damskiej grupie odbiorców. 

warm cashmere yankee candle jesień 2018 q3

Zapach po odpaleniu jest dla mnie równoważny z tym, który otrzymujemy pod postacią tarty i wąchając świecę na sucho. O ile moc wosku oceniłem spokojnie na 8,5 punktu na 10 możliwych, świecy dałbym jakieś 5,5. Wosk pachniał mocno, jednakże tylko przez pierwszą "sesję" (1 sesja = 1 wypalenie się tealighta), później niestety przestał być wyczuwalny. Warm Cashmere to jeden z tych zapachów, wokół mocy którego krążą legendy. Jedni nie czują jej wcale,  jedni średnio, inni całkiem mocno. Jedno jest pewne - jeśli macie drewniane nosy i czujecie tylko naprawdę killerskie zapachy; odpuśćcie. Dla mnie tworzy ona przyjemne, delikatne tło.  Dla mnie bez względu na to czy zabija mocą czy raczej klasyfikuje się do tych delikatniejszych, jest to zapach bardzo elegancki. Warto jednak wspomnieć, że zyskuje na mocy wraz z rozpalaniem się. Im dalej, tym lepiej i mocniej pachnie. Swoją świecę upolowałem w YankeeHome na lutowych wyprzedażach - kosztowała wówczas lekko ponad 50 zł, także myślę, że zrobiłem całkiem okazyjny zakup :)

A Wy? Macie tę świece? Znacie zapach? Lubicie?


6 komentarzy:

  1. Witamy wśród żywych :D A jednak mocą nie grzeszy... Ale dobrze, że w ogóle daje fajne "tło", a nie jest "zniczem"... Może skuszę się na wosk przy najbliższej okazji, bo sam zapach jest całkiem przyjemny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie okazja we wrześniu, wchodzi jako Zapach Miesiąca :)

      Usuń
  2. najulubienszy! chyba jest moim top 1, ale z woodwickiem denim trudno wygrac :)
    a na nastepnym warm luxe cashmere haha.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie póki co numer jeden, bo z innym nie mam porównania :D Ale w kolejce czeka jeszcze Cozy z VC :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Z przyjemnością wypaliłam zimą średni słoik :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku! Pisząc komentarz na moim Blogu zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych. To samo tyczy się obserwowania Bloga. Wszystkie Twoje dane są bezpieczne i używane jedynie w celu publikacji komentarza - w każdej chwili możesz mieć do nich wgląd - możesz też wnieść o skasowanie swojego komentarza lub jego zmianę.