W kilku słówkach o podróbkach świec Yankee Candle

Podrobić da się absolutnie wszystko - za kilkadziesiąt do maksymalnie kilkuset złotych możemy przechadzać się po mieście z nowym Rolexem, torebką Louis Vuitton albo wyglądać jak Księżna Kate w dniu swojego ślubu. Podróbki szerzą się w ekspresowym tempie i choć wiele osób regularnie z nimi walczy, nie możemy uzdrowić całego świata z tej plagi, jaką są podrabiane na potęgę towary. Wracając - skoro można na bazarze czy "butiku" nabyć ekskluzywne towary za ułamek ceny, a proceder ten tyczy się absolutnie wszystkiego co markowe, pytam (chyba retorycznie): Czy świece również da się podrobić? Otóż tak!


Nad istnieniem podrobionych świec zastanawiałem się już dawno, przeszukałem nawet znany wszystkim azjatycki portal sprzedażowy, jednak niczego konkretnego nie znalazłem. Z pomocą przyszła mi moja "koleżanka z grupy" Aneta, której serdecznie dziękuję za pomoc w stworzeniu tego posta. Aneta otrzymała w prezencie od siostry nieświadomej niczego podrobiony zestaw 3 świeczek Yankee Candle. Wprawdzie wprawne oko dostrzeże różnicę bez problemu, tak początkujący świecoholik może mieć już problem z wychwyceniem kilku detali, zwłaszcza, jeżeli produkt sprzedawany jest w zestawach. Oto nasz delikwent, na którego przykładzie postaram się ostrzec Was, żółtodziobów świeczkowego biznesu przed zagrożeniem utopienia pieniędzy i niejako popełnieniem przestępstwa.


Na pierwszy rzut oka zestaw wygląda dziwnie. Szata graficzna jak z roku 2005, absolutnie niepasująca do obecnych standardów Yankee Candle. Dlatego też, przy kupowaniu zestawu sprawdźcie, czy produkt posiada wszystkie loga, a także jego wykonanie. W kwestii pudełek YC bardzo dba o jakość swoich produktów, wytwarzane są z dużą dbałością o szczegóły. Tak więc już na pierwszy rzut oka zestaw powinien wyglądać "drogo" czyli nie jak najtańsza tandeta z bazaru. Poza tym, Yankee wypuszcza zestawy zgodnie z tematyką kolekcji, także jeżeli ostatnie kilka serii to np. tropikalna Viva Havana, złote akcenty świąteczne czy jesień w stylu glamour, nie liczcie, że trafiliście na białego kruka w postaci kartonu z ziółkami a'la Prowansja.

'
Kolejną rzeczą, o której warto wspomnień jest wygląd czcionki - zauważcie, że przy Vanilla Cupcake napisy mają wybitnie dziwne proporcje. Zwężone w aspekcie szerokości, i dosyć "rozjechane" na wysokość. Świeczka oryginalna (Season of Peace) ma wygląda zupełnie inaczej - zdjęcie, czcionka są wyważone, ponadto logo Yankee nie znajduje się bezpośrednio przy naklejce, a jest lekko uniesione ku górze. Poza tym, słoik jest niższy i węższy niż oryginalny.


Trzecia sprawa - złota naklejka symbolizująca przynależność zapachu do konkretnej grupy. Wśród nich wyróżniamy:

  • Fresh
  • Food&Spice
  • Floral
  • Festive
  • Fruit

Jeżeli widzicie więc świeczkę Vanilla Cupcake, która przynależy do grupy Fresh lub Cherry Blossom z kategorii Festive, to znak, żeby lepiej odłożyć produkt na półkę i czym prędzej opuścić lokal w poszukiwaniu oryginału. W dobie Internetu w komórkach nie jest problemem sprawdzić jaką kategorię reprezentuje dany zapach, poza tym w wielu przypadkach wystarczy odrobina logicznego myślenia. Waniliowa babeczka raczej nie będzie "odświeżająca".


 Po czwarte - wieczko słoika. Yankee Candle ZAWSZE umieszcza na nich wytłoczony napis Yankee Candle Company oraz płonącą świeczkę nad nim. I nie jest to logo z serduszkiem w słoiku, ani tym bardziej żadne "Best Candle".


Po piąte - i ostatnie już: oryginalna świeczka posiada na etykietce umieszczanej na spodzie słoika informację jaki to zapach, datę rozlewu wosku, dane fabryki, a także zaokrąglone logo Yankee Candle. Jeżeli świeca nie spełnia któregoś z tych wariantów, niech zapali się Wam czerwona lampka. Jeżeli natomiast zobaczycie na etykiecie "Made in China", uciekajcie w te pędy i więcej nie wracajcie. Yankee nie produkuje świeczek w Chinach, także jeżeli nie chcecie krok po kroku analizować oryginalności, wystarczy spojrzeć na kraj produkcji. Jeżeli są to Chiny, brak oryginalności produktu jest pewny. Do tego dochodzi także tłoczenie na spodzie słoika. Oryginalne słoje zawsze mają płaskie dno o jednolitej strukturze, bez "warkoczyków" Jeżeli traficie na fałszywkę, nie dramatyzujcie, bo to przecież nie Wasza wina, jeżeli kupujecie takowy produkt nieświadomie. Jeśli zaś kupujecie świeczki u sprawdzonych sprzedawców czy w sklepach internetowych, ryzyko wynosi praktycznie 0. Większą ostrożnością radziłbym kierować się podczas zakupów przez Internet od osób prywatnych chociażby przez serwisy typu Ebay,  ponieważ handel podrobionymi "Jankami" kwitnie bardziej zagranicą, aniżeli w naszym kraju. Szczególnie w Wielkiej Brytanii możecie natknąć się na podrobione świece (egzemplarz na zdjęciach pochodzą właśnie z UK). Pamiętajcie, by zawsze prosić sprzedawcę o zdjęcie spodu słoika z etykietką, a także zdjęcia wieczka oraz (o ile nie jest dobrze widoczna) złotego symbolu z kategorią zapachową. Za zdjęcia dziękuję Anecie z Grupy FB. Życzę Wam, abyście nigdy nie trafili na podróbkę, a kupowali jedynie same pięknie pachnące oryginały.  Trzymajcie się i do następnego posta!



1 komentarz:

  1. No way !!! Słyszałam też, że niektorzy oszuści w Polsce odsprzedają świece paloną pod lampą. Zero zużycia ale i zero olejków :(

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku! Pisząc komentarz na moim Blogu zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych. To samo tyczy się obserwowania Bloga. Wszystkie Twoje dane są bezpieczne i używane jedynie w celu publikacji komentarza - w każdej chwili możesz mieć do nich wgląd - możesz też wnieść o skasowanie swojego komentarza lub jego zmianę.